Dzisiaj sylwetka zespołu, który tworzy zupełnie inne dźwięki niż zespoły wcześniej opisywane.
Szwedzki Desiderii Marginis powstał w 1993r. z inicjatywy multiinstrumentalisty Johana Levina. Nazwa zespołu oznacza "Krawędź Snów". Levin szybko pod tym szyldem wydaje we własnym zakresie trzy wydawnictwa Consecrare, Via Peregrinus oraz Triptych zawierające mroczny ambient lecz na tyle ciekawy i oryginalny, że zwraca uwagę nie byle kogo bo samej Cold Meat Industry, która od tego momentu jest macierzystą wytwórnią projektu. Siłę muzyki Desiderii Marginis można usłyszeć na utworze, który ukazał się na kultowej już składance ...And Even Wolves Hid Their Teeth And Tongue Wherever Shelter Was Given z 1995r. Dwa lata później ukazuje się debiut czyli Songs Over Ruins (Piosenki Pond Ruiny). Ach co to za album ! Niesamowicie mroczny ambient z wieloma melodiami, dziwnymi dźwiękami jakby z różnych opuszczonych fabryk a w to wszystko wplecione niby deklamacje słowne ale sprytnie przesterowane, że słuchając tego albumu ma się wrażenie poruszania po jakiejś wielkiej opuszczonej, zrujnowanej fabryce, hucie itp. Największe wrażenie robią Songs Over Ruins I i II, Ashes, The Core Of Hell II lecz płyta jest skomponowana, że numery uzupełniają się wzajemnie.
Na następny album musimy czekać aż do 2001r. kiedy to ukazuje się rewelacyjny Deadbeat (Martwe Bity). Cały album skomponowany jest na różnych bitach, które pojawiają się w różnej formie na poszczególnych utworach. Czasem są mocno wyeksponowane by znowu innym razem być ledwo słyszalne gdzieś w tle cichutko prowadząc melodię na tle mroku. Co jest charakterystyczne dla tego projektu to to, że utwory nie są długie. Zamykają się w czasie 4-5 min przez co nie nudzą i słucha się ich z ciekawością. Utwory takie jak God's Shadows On Earth, Deadbeat I i II, A Bolt Out Of The Blues na długo pozostają w pamięci. Istnieje przekonanie, że trzeci album świadczy o jakości zespołu i gdy w 2004r. ukazuje się Strife (Konflikt) nie mogę uwierzyć, że ta płyta jest taka... słaba ! Usilnie staram się odnaleźć w tej płycie coś ciekawego, jakiś kilkusekundowy smaczek ale płyta się kończy i następuje rozczarowanie. Dlaczego ten zespół wydał płytę jakich na rynku sporo, zwykły ambient bez polotu i fantazji, melodie jakby na siłę wgrane a w tle każdego utworu pustka. Nic tam się nie dzieje. Rok później ukazuje się winylowy album wydany dla Kaosthetik Konspiration - The Ever Green Tree (Zawsze Zielone Drzewo) i nadzieja powróciła, że poprzedni album był wypadkiem, który może zdarzyć się najlepszym i choć ten album nie powala to zaczyna pojawiać się światełko. Muzycznie bardzo surowy ambient, dźwięki przechodzą jeden w drugi tworząc niepokojącą opowieść. W 2007r. album ten ukazuje się w wersji CD. W 2005r. Cold Meat Industry wydaje That Which Is Tragic And Timeless (Ten, Który Jest Tragiczny I Ponadczasowy) i tu następuje cios. Tak to jest to na co czekałem. Desiderii powrócił w mega wysokiej formie. Rewelacyjny mroczny ambient z bogactwem dźwięków w tle, złowroga ponura atmosfera tocząca się z głośników sprawia, że mamy wrażenie jakbyśmy nie słuchali tej płyty sami. Klimatyczne "melodie" pojawiające się na chwilkę by zaraz zniknąć niespodziewanie. Ciarki idą po plecach gdy ten album sączy się z głośników a przy takim The Love You Find In Hell ustwa same układają się w wyrazie zadowolenia. Poprzeczka została wysoko postawiona i miałem obawy czy można nagrać coś lepszego. W 2007r. ukazuje się jak na razie ostatnia płyta Seven Sorrows (Siedem Smutków) i mimo, że nie przebija poprzedniej to taki Strife dzieli przepaść do tej produkcji. Tym razem ambient prezentowany na albumie jest bardziej atmosferyczny, dźwięki pulsują i kołyszą się jak krzaczek na okładce. Tytułowy smutek pojawia się w każdym utworze ale gdy album kończy się ręka samoistnie włącza ponownie play. Madonna kiedyś nagrała taki wspaniały utwór Frozen, który mógłby spokojnie znaleźć się na tej płycie oczywiście po obrobieniu przez Desiderii.
Tu można posłuchać i zobaczyć mroczne wizje Johana Levina.
http://www.myspace.com/desiderii