cóż, w studiu płaci się za sterylność właśnie, nie za pozory tejże, choć to różnie bywa - niestety. niektórych rzeczy nie zrobi kolega/koleżanka, samemu sobie też ciężko.
krzywe kolczyki to zło; nie lepiej przekłuać raz, a dobrze?
najfajniejsze są słit dziunie kłujące sobie wzajemnie pępki/nosy/języki (ostatnio nawet wargi). "sterylizowanie" kolczyka zapalniczką, odkażanie skóry wodą utlenioną i przemywanie nią później kolczyka... miodzio. miejsce zabiegu - szkolna toaleta, ewentualnie w centrum handlowym

hihi.